Wiesz jak to jest, kiedy wszyscy wokół
ciebie panikują, a ty jako jedyna osoba stoisz w miejscu i nic nie
robisz.
Podam taki przykład.
Terroryści atakują miasto. Jesteś w
centrum całej sytuacji, ale zamiast uciekać ty stoisz w miejscu i
nic nie robisz. Po prostu patrzysz na ludzi wokół ciebie jak
uciekają, jak krzyczą ze strachu, jak błagają o pomoc.
Dziwne prawda? Może moja sytuacja
przed wyjazdem na wymianę nie wyglądała, aż tak fatalnie, ale
wciąż byłam jedyną osobą, która nie odczuwała lęku, a wokół
mnie wszyscy uświadamiali mnie jak bardzo to niebezpieczne. W końcu
jadę na całkowicie inny kontynent.
Po prostu nie dowierzałam, że lecę
na wymianę.
Były tylko dwie sytuacje, które
wytrąciły mnie z mojego spokoju.
Jedna z nich była wywołana pewną,
ale nie tak straszną jak się później okazało pomyłką.
Miesiąc przed wylotem dostałam
informacje, że dzień wylotu został pomylony i wylatuje wcześniej
niż inni uczestnicy wymiany. Nie przestraszyło mnie to. Byłam
bardziej zdenerwowana niż przestraszona. Później wytłumaczono mi
jak będzie wyglądał mój dodatkowy dzień w Ekwadorze. Miałam
pojechać do rodziny zastępczej na jeden dzień. Teraz jak myślę o
tej sytuacji, to mam same dobre odczucia. Nie żałuje, że poznałam
tych ludzi.
Druga bardziej bolesna sytuacja była
związana z dniem wylotu.
Mamo jeżeli to czytasz proszę omiń
tą część.
Dzień przed wylotem ja, moi rodzice i
Pędzel pojechaliśmy do Warszawy. Pożegnałam się tam z kilkoma
osobami, spędziłam ostatni wieczór z moją rodziną w Polsce,
ogólnie miałam miły czas. Wszystko zaczęło się w nocy. Nie
mogłam spać. Myślałam nad tym co się stanie i co się działo.
Nie rozumiałam dlaczego wszyscy wokół mnie tak bardzo stresują
się moim wyjazdem. Przecież miałam wrócić za dziesięć
miesięcy.
Kiedy następnego dnia rano miałam się
pożegnać z rodziną, nie umiałam tego zrobić.
Wróćmy do przykładu z terrorystami.
Pamiętasz ten przykład? No raczej. Przecież opisałam go parę
akapitów wyżej.
Więc jak pamiętasz miasto jest
atakowane przez terrorystów, a ty stoisz w samym centrum sytuacji i
nic nie robisz. Dodajmy do tego coś jeszcze.
Stoisz w samym centrum ataku, ludzie
uciekają. W tłumie uciekających ludzi widzisz najważniejszą dla
ciebie osobę. Mama, tata, brat, siostra może przyjaciel albo
przyjaciółka. Nie wiem. Wybierz sam, ale tak żebyś później
żałował. Tak żeby ciebie to bolało.
Osoba którą wybrałeś jest
wyciągnięta z tłumu i brutalnie rzucona na ziemię. Widzisz jej
ból, ale nie możesz się ruszyć. Nie wiesz dlaczego. Terrorysta
wyciąga broń i przykłada ją do czoła tej osoby. Chcesz krzyczeć,
ale to nie możliwe. Ta osoba zaczyna płakać i błagać o litość.
Przecież nic nie zrobiła. Więc dlaczego ona ma umrzeć?
W końcu terrorysta strzelił. Ciało
wybranej przez ciebie osoby upada na ziemię martwe.
Co czujesz widząc jej śmierć?
Właśnie przed twoimi oczami umarła osoba, którą kochasz. Już
jej nie zobaczysz. Ani jej łez, ani uśmiechu. Ta osoba zniknęła w
momencie strzału. To wina tego terrorysty. On zabił twoją ukochaną
osobę. Odebrał ci ją.
Usiądź teraz i pomyśl o tej
sytuacji. Wyobraź ją sobie sam. Tak jakbyś naprawdę tam był i to
widział.
Mam nadzieję, że odczuwane przez
ciebie emocje to gniew i smutek. To są emocje które ja odczuwałam
w dniu wylotu.
Gniew, że moje pożegnanie z rodziną
nie było prawidłowe. Przecież po szybkim pa i pomachaniu uciekłam
za bramki by nikt nie widział jak płacze. Nie tak powinnam się
pożegnać. Żałuje, że nie zrobiłam tego jak powinnam.
A smutek? Dlatego, że nie zobaczę
moich prawdziwych rodziców przesz dziesięć miesięcy. Na początku
nie wydawało się to tak dużo, ale później uświadomiłam sobie
jak długi to czas.
Potem doszedł też strach. Nie bałam się
nieznanego. Bałam się, że ludzie których kocham mnie zapomną i
zaczną ignorować.
Tak wyglądały moje ostatnie dni w Polsce.
Pisała waszA
Snow/TaInna
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz